
Odmowa karty pobytu dla małżonka
Jeśli urząd odmówił udzielenia zezwolenia na pobyt czasowy małżonkowi obywatela RP, to wciąż da się to odwrócić. Nie czekaj i niezwłocznie skontaktuj się z nami – pomagamy Cudzoziemcom w najtrudniejszych sprawach od 2006 roku.

W prowadzonej przez nas sprawie oba organy administracyjne – najpierw wojewoda, potem Szef Urzędu Do Spraw Cudzoziemców – uznały, że życie rodzinne „nie jest realizowane” i że brak jest podstaw, by pobyt trwał dłużej niż trzy miesiące w rozumieniu art. 98 ustawy o cudzoziemcach. Skarga sporządzona przez naszą kancelarię doprowadziła jednak do uchylenia zarówno decyzji Szefa Urzędu Do Spraw Cudzoziemców jak i poprzedzającej ją decyzji Wojewody Mazowieckiego i przekazania sprawy do ponownego, rzetelnego rozpoznania. To ważny sygnał: odmowa w administracji to nie jest finał – o ile pokażemy pełny, a nie „migawkowy” obraz życia rodzinnego.
Co napisały organy – i dlaczego to za mało
Narracja administracji wyglądała podobnie na obu etapach. Po pierwsze, akcentowano, że „samo małżeństwo nie wystarcza” i że to cudzoziemiec musi wykazać, że okoliczności uzasadniają pobyt dłuższy niż trzy miesiące – tak odczytując art. 98 ust. 1 w związku z art. 158 ust. 1 pkt 1. Po drugie, w obszernych wywodach podkreślano związany charakter decyzji z art. 100 („odmawia się”) – co w praktyce sprowadzono do tezy, że przy obecnym materiale odmowa jest „obligatoryjna”. To poprawne jako zasada, ale nie jako zastępstwo za rzetelne ustalenia faktyczne: zanim organ powoła się na art. 100, musi wykonać obowiązki z art. 7 i 77 § 1 k.p.a., zebrać i ocenić całość dowodów, a nie tylko te, które pasują do z góry przyjętej tezy.
Co naprawdę ustalono w aktach – „migawki” zamiast pełnego obrazu
W uzasadnieniach administracyjnych szczególną wagę nadano wywiadom środowiskowym i obserwacjom mieszkania. W dokumentach powtarza się np. sformułowanie, że podczas kontroli „jego żona jest w pracy”, a w lokalu „zaobserwowano wyłącznie męskie rzeczy osobiste i nie stwierdzono śladów mogących wskazywać na zamieszkiwanie tam jakiejkolwiek kobiety”. Te frazy stały się osią całego rozumowania organów, chociaż są tylko wycinkiem rzeczywistości – momentem dnia, chwilowym obrazem mieszkania – i wymagają odniesienia do innych danych (harmonogramy pracy, dokumenty mieszkaniowe, finansowe, ubezpieczeniowe).
W aktach są też zapisy o wielokrotnych wizytach funkcjonariuszy Straży Granicznej, podczas których sąsiedzi rzadko kojarzyli małżonkę albo nikogo nie zastano; relacje te zinterpretowano na niekorzyść wnioskodawcy, bez próby weryfikacji alternatywnych wyjaśnień (godziny pracy, wyjazdy, nieobecność w domu). Taki materiał – jednostronny i „punktowy” – nie zastępuje kompletnej oceny życia rodzinnego.
Co istotne, w aktach znajdują się także odpowiedzi obojga małżonków o pracy i rozkładzie dnia a więc okoliczność naturalnie tłumacząca nieobecność w mieszkaniu w czasie kontroli. Takie informacje nie zostały jednak zważone z równą uwagą jak notatki środowiskowe.
Dlaczego WSA uchylił decyzję – sedno uzasadnienia (parafraza)
Sąd powiedział wprost: nie można absolutyzować jednego rodzaju dowodu, zwłaszcza wywiadów środowiskowych. Nieobecność małżonki podczas wizyty – nawet jeżeli kilka razy – to okoliczność neutralna, która musi być skonfrontowana z dokumentami i wyjaśnieniami dotyczącymi realiów dnia codziennego. WSA zaakcentował klasyczny standard: obowiązek wyczerpującego wyjaśnienia sprawy, wszechstronnej oceny dowodów oraz sporządzenia uzasadnienia, które w sposób konkretny tłumaczy, dlaczego jedne elementy uznano za wiarygodne, a inne pominięto. W tym kontekście sąd przypomniał też, że art. 98 ust. 1 wymaga oceny konkretnej sprawy – a nie gotowej formuły „samo małżeństwo to za mało” powielanej bez uzupełnienia materiału dowodowego.
Przykłady z akt, które nie mogły przesądzać – i tak je czyta Sąd
W orzeczeniu odtworzono tok myślenia organów, by następnie go skorygować. Jeśli w notatce kontrolnej zapisano: „jego żona jest w pracy”, to – jak wynika z akt – mamy do czynienia z informacją spójną z deklaracjami o zatrudnieniu i rozkładzie dnia, a nie dowodem braku pożycia. Sąd podkreślił, że takie „migawki” wymagają włączenia do szerszej układanki: umowy najmu lub własności (najlepiej na obie osoby), rachunków i korespondencji na wspólny adres, wyciągów i przelewów na koszty domu, polis i ubezpieczeń, a także harmonogramów pracy i planów życia rodzinnego. Dopiero z tego „pełnego kadru” wynika odpowiedź na pytanie z art. 98: czy okoliczności uzasadniają pobyt dłuższy niż trzy miesiące. (parafraza uzasadnienia WSA, przywołująca ocenę znaczenia obserwacji „żona w pracy”).
Analogicznie, zdanie z akt: „w lokalu zaobserwowano wyłącznie męskie rzeczy osobiste…” – choć jest faktem z oględzin – nie może samodzielnie rozstrzygać sprawy. Bez zestawienia z innymi dowodami mówi ono raczej o organizacji przestrzeni domowej w danym dniu niż o istocie życia rodzinnego. (parafraza uzasadnienia WSA; cytat z akt administracyjnych przytoczony wyżej).
Pominięte wnioski dowodowe i „szybkość postępowania”
Z akt wynika, że organ odwoławczy uznał przeprowadzenie dodatkowych dowodów (m.in. zeznań wskazanych osób) za zbędne, powołując się na wystarczalność materiału i zasadę szybkości z art. 12 k.p.a. Sąd nie zaakceptował takiego skrótu: szybkość nie może zastępować rzetelności, a obowiązek organu polega na podjęciu czynności niezbędnych do wyjaśnienia sprawy, gdy ich przydatność jest oczywista dla rozstrzygnięcia. W praktyce to właśnie ten brak – rezygnacja z dowodów, które mogły zrównoważyć „migawki” z wywiadów – przesądził o uchyleniu.
Co musi zrobić Wojewoda Mazowiecki po wyroku
Po uchyleniu decyzji sprawa wraca do organu z obowiązkiem wykonania wskazań Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie: uzupełnić materiał, przeprowadzić pominięte dowody, a następnie dokonać wszechstronnej oceny całości i napisać uzasadnienie, które realnie tłumaczy tok rozumowania. Dla strony oznacza to „drugie podejście” do wniosku – działa ono jednak tylko wtedy, gdy razem przygotujemy materiał odpowiadający standardowi z wyroku.
Jak pracujemy w takich sprawach – krok po kroku
Zaczynamy od audytu akt: identyfikujemy luki i rozbieżności (np. czemu w mieszkaniu widziano głównie rzeczy jednej osoby, jak wyglądają grafiki pracy i rytm dnia, czy korespondencja i rachunki przychodzą na wspólny adres, czy są przelewy na koszty domu). Potem układamy plan dowodowy: dokumenty mieszkaniowe i finansowe, ubezpieczenia, historię płatności i zakupów domowych, potwierdzenia wspólnych aktywności, a gdy to celowe – zeznania osób bliskich. Na końcu pilnujemy wykonania przez organ wskazań Sądu: wnioskujemy o brakujące czynności, reagujemy na pominięcia, a uzasadnienia sprawdzamy pod kątem spełnienia wymogów art. 107 § 3 k.p.a. Taki model pracy zadziałał w tej sprawie i sprawia, że „moment zdjęciowy” przestaje dominować nad prawdziwą historią życia rodzinnego.
Terminy i praktyczne konsekwencje
Po decyzji II instancji co do zasady masz 30 dni na skargę do WSA (wpis stały 300 zł). Uwaga: decyzja ostateczna zwykle uruchamia 30-dniowy termin na opuszczenie Polski (art. 299 u.o.c.), ale uchylenie przez WSA przywraca sprawie bieg w administracji i otwiera realną szansę na pozytywny finał – o ile materiał zostanie uzupełniony zgodnie ze wskazaniami Sądu. Te procedury i ich skutek jasno wynikają z pism w aktach.
Dlaczego warto nam to powierzyć
Wygrywamy takie sprawy, bo łączymy prawo z praktyką życia: nie poprzestajemy na polemice z wywiadami, tylko budujemy obraz całości – dokumentami, wyjaśnieniami, logiką dnia i pracy, planami i zobowiązaniami rodziny. Od pierwszego kontaktu dostajesz listę dowodów i harmonogram działań, prowadzimy Cię przez każdy etap i dbamy o dyskrecję – w publikacjach nie ujawniamy danych identyfikujących, bo centrum tej historii to prawo i fakty, nie nazwiska.
Artykuły z tej kategorii




Komentarze do wpisu